Nie każdy chce, lub musi, przekłuwać uszy. Powody bywają różne: wrażliwość, chwilowa decyzja, potrzeba zmiany albo po prostu brak ochoty na trwałość. A jednak chęć stylizacyjnej zabawy pozostaje. I bardzo słusznie. Biżuteria nie powinna stawiać warunków wstępnych.
Klipsy i nausznice istnieją znacznie dłużej, niż mogłoby się wydawać. Te drugie pojawiały się już kilka tysięcy lat temu - jako znaki statusu, ozdoby ceremonialne oraz elementy stroju o symbolicznym znaczeniu. Historia zatacza koło, ale forma się zmienia. Dziś nie wymagają już ani poświęceń, ani kompromisów.
Współczesne klipsy i nausznice to czysta swoboda. Można je zakładać i zdejmować w zależności od nastroju, stylizacji czy okazji. Są subtelnym akcentem albo mocnym detalem, dokładnie takim, jakiego w danym momencie potrzebujesz.
To biżuteria, która pracuje na własnych zasadach. Daje dostęp do form, proporcji i efektów zarezerwowanych dotąd dla klasycznych kolczyków, ale pozostawia pełną autonomię. Na wyciągnięcie ręki. Dosłownie i w przenośni.